oleska.ownlog.com

(..) Każdy kosmyk misternie ułożony wskazywał inna stronę świata. Każdy, w tą, w którą chciała podążyć głowa. Rysy twarzy miał wyraziste i ostre. Kiedy się zamyślił przypominał byka szarżującego prosto na ciebie, bardzo gwałtownie. Nic nie było w stanie go zatrzymać, żadne betonowe ściany, żadne ograniczenia. Zahamować go mogła jedynie inna myśl. Wtedy z pełną siłą oddawał się innym czynnościom. Przez taki zapał umiał wiele, np. grać na gitarze, jeździć na rolkach, mówić po hiszpańsku. Niestety żadna z tych czynności nie dodawała mu siły życiowej, nie pchała do przodu, nie zajmowała w pełni. Niczego nie doprowadzał do końca. Nie czuł wiatru w żaglach. Cały czas wykonywał zwroty. Często pod prąd i przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Miał delikatne dłonie, które obejmowały kieliszek czerwonego wina w dość wytworny sposób. Napój wspinał się po ściankach kieliszka, jakby chciał, czym prędzej trafić do jego ust. Była w nim odrobina dekadenta, samotnego samuraja przemierzającego mongolskie stepy. Zaplanował samotny wieczór, bez przyjaciół, rodziny i znajomych. Lubił przebywać w samotności. Kochał siebie i swoje towarzystwo. Upajał się przebywaniem sam na sam ze swoimi myślami. Tego wieczoru miał inne zadanie - odnaleźć drogę, tę prawidłową i szczerą. Miała mu w tym pomóc butelka hiszpańskiego Amadis. Smak wina zależy od temperatury, a to wino podaje się, gdy osiągnie osiemnaście stopni Celsjusza. Był skrupulatny i drobiazgowy. Takie zachowanie dawało mu luksusu, który uwielbiał. (...)