oleska.ownlog.com

Trzy!
Czte!
Ry!
No cóż zaczynamy od początku.
Wszystko, co miało być alfą nowego, stało się błędem, który należałoby naprawić w przyszłości.
Wzbijałam się, sapiąc i z trudem trzepocząc ciemnymi skrzydłami. Nabierałam sił, poprzez każdy ruch zbliżający mnie do niej. Z szyderczym uśmiechem obserwowałam sytuacje. Szyderstwo zmieszane z lękiem powodowało dreszcze wspinające się po plecach.
Chciałam przybyć pod osłoną nocy, usiąść na dachu i z niepokojem czekać rana. Zostać chciałam ostatnim podmuchem, kolejnym dotykiem i następnym zdarzeniem.
Ale to dużo...
Głośny, głuchy huk oświadczył mi, że właśnie uderzyłam o ziemię. A okolicę owładnęło przekleństwo wydzierające się z mojego gardła...
Dziś na sercu powiesiłam powody-do-smutku.
Na siłę. Pod prąd.
Z ciemnotą w głowie i pod powiekami...